Euro zamiast złotówki
22 stycznia 2010
W Polsce temat wprowadzenia waluty euro jest bardzo kontrowersyjny. Jest wielu zwolenników i przeciwników tej wielkiej zmiany. Część społeczeństwa, która się na to nie godzi, boi się przede wszystkim zatracenia swojej polskości. Nie wiadomo do końca jak bardzo zmienią się ceny w sklepach. Jest obawa, że będziemy zarabiać tyle samo, co teraz, a ceny w sklepach wzrosną nieproporcjonalnie do ich wartości. Bardzo dużo powodów do narzekań mają szczególnie banki i instytucje finansowe, gdyż one teraz bardzo dużo zarabiają na zmianie waluty różnych inwestycji dla klientów. Jest jeszcze jeden argument przeciw, a mianowicie kurs, po jakim zostanie przeliczona złotówka. Nawet eksperci obawiają się, że to może być dla Polski bardzo niekorzystne i możemy ponieść duże koszty, nie tylko związane z wprowadzeniem nowej waluty. Zwolennicy mówią o tym, że jeśli zgodziliśmy się wstąpić do wspólnoty Unii Europejskiej, to analogicznie powinniśmy się zgodzić na walutę euro. Podstawowym argumentem za wprowadzeniem zmian jest fakt, szczególnie popierany przez Narodowy Bank Polski, a mianowicie wyrównanie różnic walutowych. Firmy zajmujące się między innymi importem, eksportem, transportem międzynarodowym, spedycją i ogólnie całym handlem wiele tracą na tych różnicach walutowych. Wprowadzenie do Polski euro również pozwoli na porównanie cen różnych dóbr i usług oraz wynagrodzeń. Nasz kraj stanie się również bardziej atrakcyjny dla obcokrajowców, szczególnie dla zagranicznych przedsiębiorstw, niekoniecznie z Unii Europejskiej. Termin wprowadzenia nowego pieniądza do polskiego obiegu nie jest jeszcze oficjalnie znany. Unia Europejska stawia Polsce kilka podstawowych wymagań, którym nie wiadomo, kiedy zdołamy sprostać. Podstawowe z nich mówią o inflacji, o długu publicznym, który nie może przekraczać 60 % produktu krajowego brutto i deficyt budżetowy nie większy niż 3 %. Dla nas również dużym problemem jest utrzymanie stałej wartości kursu, który minimum w ciągu 2 lat musi być w miarę stabilny.
Kategorie: Biznes, Finanse | Tagi: argument, Biznes, budżet, Euro, Finanse, firma, kryzys, pieniądze, portfel, środki, złotówka
Euro
1 grudnia 2009
Waluta euro łączy większość krajów, które są we wspólnocie Unii Europejskiej, chociaż nie tylko. Monako, Watykan, Kosowo, mimo, że nie są we wspólnocie, to posługują się tą walutą. Pomysł utworzenia wspólnej waluty pojawił się na początku lat 60-tych poprzedniego wieku. Pod koniec 1995 roku we Włoszech wspólna waluta otrzymała nazwę euro. Bardzo długo zastanawiano się nad symbolem nowej waluty. Komisja Europejska, która miała ten dylemat, postanowiła, że będzie to znak greckiej litery. Epsilon jest historią całej Europy i świetnie pasuje do nazwy Unia Europejska. Dwie równoległe linie, po środku symbolu, mają być aluzją w stosunku do dolara. Już od początku roku 1999, można było robić transakcje bezgotówkowe w euro, zarezerwowane szczególnie dla banków. Obieg gotówkowy nastąpił z początkiem roku 2002, a w jego drugiej połowie, dwanaście państw zastąpiło swoją narodową walutę na euro. Od tego czasu dopiero w 2007, 2008 i 2009 roku kolejne państwa wkraczały w strefę euro.
Banknoty są produkowane takie same dla wszystkich krajów. Władzę nad nimi sprawuje Europejski Bank Centralny, który współpracuje z dwunastoma drukarniami. Monety mają wspólny awers, jednak rewers jest inny dla każdego z państw. Nie jest to oczywiście przeszkodą, by na przykład włoską monetą zapłacić na terenie innych krajów.
W obiegu znajduje się osiem monet: 1, 2, 5, 10, 20, 50 centów oraz 1 i 2 euro. Jest również siedem banknotów: 5, 10, 20, 50, 100, 200 i 500 euro. Przyjmując średni kurs euro w stosunku do złotówki, to 500 euro daje nam około 2000 zł. Chyba dla każdego portfela strata tego jednego banknotu, jest bardzo bolesna.
Moim zdaniem wprowadzenie wspólnej waluty dla większej części Europy to bardzo dobry pomysł. Dla osób, które prowadzą swoje firmy i rozliczają się tylko w tej jednej walucie, zmiany i wahania ich wartości mogą być krzywdzące. Przeliczanie kursu dzisiejszego może nie mieć nic wspólnego z kursem, który będzie na przykład za miesiąc czy kwartał. To jest chyba największa zaleta wspólnej waluty.
Kategorie: Biznes, Finanse | Tagi: Biznes, Euro, Finanse, firma, kryzys, kurs, pieniądz, pieniądze, portfel, środki, waluta